Kilogram krewetek plus pół kilograma muli podzielić przez dwie osoby równa się dwa pełne żołądki doprawione dużą dawką radości. Takiej uczty nie urządzam na co dzień, przez co jeszcze bardziej smakuje wyśmienicie. Padellata di cozze e gamberi, czyli patelnia pełna muli i krewetek, to moje wspomnienie z niedawnej podróży do Włoch, gdzie każdego dnia zajadałam się krewetkami, kalmarami i mulami.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą owoce morza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą owoce morza. Pokaż wszystkie posty
Czarne spaghetti z owocami morza
Najbardziej lubię potrawy, które nie tylko są smaczne, ale również przyciągają uwagę kolorami i zapachami: słonecznie zółte kedgeree, złocista polenta, kolorowe tagine, zielony krem ze szparagów i wiele wiele innych. Dzisiaj dla odmiany prezentuję danie al nero. "Być może w domowej codzienności potrzeba przygotowania czarnego menu pojawia się rzadko, ale w cateringowym biznesie to normalka. Promocja luksusowego kremu na noc, ekskluzywnych męskich perfum (opakowanych w czarne pudełka), integracyjny bal wampirów lub after party po koncercie gotyckiego rocka wymagają adekwatnej oprawy kulinarnej." - pisze Agnieszka Kręglicka. Spaghetti al nero di seppia con pesce, czyli czarne spaghetti barwione atramentem z kałamarnicy z owocami morza to moja dzisiejsza propozycja na bal wampirów, after party gotów lub po prostu niedzielny obiad.
Etykiety:
kuchnia włoska,
makaron,
owoce morza
Smażone kalmary
Za oknem jesień, a ja wspominam rozkosznie leniwe wakacje w Grecji. Ten pobyt zawsze będzie mi się kojarzył z kalmarami. Jedliśmy je niemal codziennie: w panierce i bez, smażone i grillowane, złowione godzinę temu w morzu.
Etykiety:
kalmary,
kuchnia grecka,
owoce morza
Grillowane mątwy (sepie)
Mątwy może nie zachęcają swoją nazwą; sepie brzmią o wiele ładniej, nieprawdaż? Jak zwał, tak zwał, te grillowane mięczaki smakują wyśmienicie. Przygotowanie jest niezwykle proste, nie powinno być również problemów z kupnem sepii (sprzedają je niemal codziennie w moim najbliższym supermarkecie). Grillowane mątwy skrapiam cytryną i podaję z hummusem.
Mouclade
Ostatnio było o winach portugalskich, dzisiaj parę słów o winach alzackich. Alzacja to najbardziej niemiecki region we Francji, a kiedyś był również najbardziej francuskim regionem w Niemczech. Fascynuje mnie to wzajemne przenikanie kultur, języków i kuchni. Mouclade to, obok moules marinière, klasyka francuskiej kuchni, czyli mule w połączeniu z rieslingiem - lekkim i świeżym winem o delikatnym posmaku cytrusów.
Etykiety:
kuchnia francuska,
mule,
owoce morza,
wino
Sałatka z małżami i szparagami
Zostały mi tylko 2 tygodnie do bikini, więc moja dieta składa się ostatnio w większość z samych sałatek. Na dzisiejszy lunch zjem lekką sałatkę z mięsem małży i szparagami. Szparagi - wiadomo: sezon w pełni, gdzie się nie obejrzę - szparagi, a ja mogłabym je jeść cały czas. A małże? W paczce z Włoch, którą ostatnio dostałam, znalazłam słoiczek małży bez muszli. Są takie pyszno-włosko-morskie, że mogłabym je jeść łyżkami prosto ze słoiczka.
Etykiety:
kuchnia włoska,
małże,
mule,
Old Amsterdam,
owoce morza,
sałatki,
szparagi
Makaron z krewetkami
We Włoszech raczej nie da się źle lub za mało zjeść. Każdy pobyt w Italii to jedna wielka uczta - dosłownie i w przenośni. Nie zliczę, o ile smaków, zapachów, dźwięków i doświadczeń się wzbogaciłam podczas moich podróży. Ile wina wypitego, ile rozmów włosko-migowych, ile nocy nieprzespanych po rozpustnych kolacjach!
Jeden obiad zapadł mi szczególnie w pamięć. Jechaliśmy krętą, górzystą drogą w prażącym słońcu. W pewnym momencie wtajemniczeni skręciliśmy w niepozorną uliczkę i znaleźliśmy się przed kamiennym, jednopiętrowym budynkiem. Tylko niepozorna tabliczka i szereg aut zaparkowanych na dziedzińcu wskazują na to, że nie jest to zwykła willa nad Adriatykiem. To rodzinna trattoria serwująca danie typowej domowej kuchni włoskiej. Żadna wykwintna restauracja ze srebrnymi sztućcami i kryształowymi kieliszkami, to jest po prostu trattoria, gdzie produkty serwuje się wyłącznie z lokalnych produktów, a szef kuchni zawsze znajdzie czas, aby podejść do stolika i zapytać, jak ci smakuje.
Właśnie tam jadłam tam najlepszy makaron z krewetkami w życiu. Wspomnieniowo-wakacyjno-podróżniczy nastrój zaczyna mi się udzielać (Portugalio witaj za 2 dni!) i na obiad zrobiłam spaghetti z krewetkami w sosie pomidorowym.
Składniki (dla dwóch osób):
- 250 g makaronu spaghetti
- 500 g świeżych krewetek
- 3 pomidory
- jedna mała cebula
- ząbek czosnku
- szklanka białego wina
- bazylia i oregano
- oliwa z oliwek
Krewetki płuczemy, obieramy z pancerzyków i wycinamy ciemne żyłki (można użyć też mrożonych krewetek, ale moim zdaniem o niebo lepsze są świeże); następnie płuczemy. Piórka cebuli i drobne plasterki czosnku smażymy na rozgrzanej oliwie. Gdy zmiękną, dodajemy krewetki i chwilę smażymy. Dolewamy wina i dusimy przez 10 minut.
W międzyczasie parzymy pomidory, obieramy ze skórki i kroimy w drobną kostkę. Pomidory smażymy razem z krewetkami, aż kawałki się rozpadną i powstanie jednolity sos. Doprawiamy ziołami. Makaron gotujemy w lekko osolonej wodzie, aż będzie al dente. Spaghetti polewamy sosem.
Jeden obiad zapadł mi szczególnie w pamięć. Jechaliśmy krętą, górzystą drogą w prażącym słońcu. W pewnym momencie wtajemniczeni skręciliśmy w niepozorną uliczkę i znaleźliśmy się przed kamiennym, jednopiętrowym budynkiem. Tylko niepozorna tabliczka i szereg aut zaparkowanych na dziedzińcu wskazują na to, że nie jest to zwykła willa nad Adriatykiem. To rodzinna trattoria serwująca danie typowej domowej kuchni włoskiej. Żadna wykwintna restauracja ze srebrnymi sztućcami i kryształowymi kieliszkami, to jest po prostu trattoria, gdzie produkty serwuje się wyłącznie z lokalnych produktów, a szef kuchni zawsze znajdzie czas, aby podejść do stolika i zapytać, jak ci smakuje.
Właśnie tam jadłam tam najlepszy makaron z krewetkami w życiu. Wspomnieniowo-wakacyjno-podróżniczy nastrój zaczyna mi się udzielać (Portugalio witaj za 2 dni!) i na obiad zrobiłam spaghetti z krewetkami w sosie pomidorowym.
Składniki (dla dwóch osób):
- 250 g makaronu spaghetti
- 500 g świeżych krewetek
- 3 pomidory
- jedna mała cebula
- ząbek czosnku
- szklanka białego wina
- bazylia i oregano
- oliwa z oliwek
Krewetki płuczemy, obieramy z pancerzyków i wycinamy ciemne żyłki (można użyć też mrożonych krewetek, ale moim zdaniem o niebo lepsze są świeże); następnie płuczemy. Piórka cebuli i drobne plasterki czosnku smażymy na rozgrzanej oliwie. Gdy zmiękną, dodajemy krewetki i chwilę smażymy. Dolewamy wina i dusimy przez 10 minut.
W międzyczasie parzymy pomidory, obieramy ze skórki i kroimy w drobną kostkę. Pomidory smażymy razem z krewetkami, aż kawałki się rozpadną i powstanie jednolity sos. Doprawiamy ziołami. Makaron gotujemy w lekko osolonej wodzie, aż będzie al dente. Spaghetti polewamy sosem.
Etykiety:
kuchnia włoska,
makaron,
owoce morza,
podróże
Mule w białym winie
Mule, zwane też omułkami, są, podobnie jak inne owoce morza, niezwykle zdrowe ze względu na dużą zawartość nienasyconego kwasu Omega 3. Wbrew pozorom ich przygotowanie nie wymaga wielkich umiejętności kulinarnych ani wyszukanych dodatków. To proste jak raz dwa trzy.
Po pierwsze - kupujemy. Świeże mule kupuję w Auchan (wiem, że w Macro też można je dostać). Zwykle pochodzą z Holandii i są zapakowane w szczelnie zamknięte plastikowe opakowanie. Po otworzeniu w kuchni od razu rozprzestrzenił się zapach morza. Najważniejsze jest, żeby mule były zamknięte - oznacza to, że są świeże. Otworzone małże należy wyrzucić, jedzenie nieświeżych małży może spowodować silne zatrucie.
Po trzecie - gotujemy. W garnku podgrzewam oliwę z oliwek z dodatkiem masła, dorzucam pokrojoną w paski cebulę i czosnek. Po chwili wlewam kieliszek białego wina i duszę do odparowania alkoholu. Dorzucam mule i duszę pod przykryciem dosłownie parę minut, aż małże się pootwierają. Te, które pozostaną zamknięte, należy wyrzucić. Praktycznie nie dodaję przypraw - wychodzę z założenia, że najlepsze mule to te najbardziej naturalne.
Po pierwsze - kupujemy. Świeże mule kupuję w Auchan (wiem, że w Macro też można je dostać). Zwykle pochodzą z Holandii i są zapakowane w szczelnie zamknięte plastikowe opakowanie. Po otworzeniu w kuchni od razu rozprzestrzenił się zapach morza. Najważniejsze jest, żeby mule były zamknięte - oznacza to, że są świeże. Otworzone małże należy wyrzucić, jedzenie nieświeżych małży może spowodować silne zatrucie.
Po drugie - myjemy. Należy myć mule dokładnie w zimnej wodzie, usuwając narośle i piasek. Nie można ich za długo trzymać w wodzie, bo się pootwierają.
Etykiety:
kuchnia włoska,
małże,
mule,
owoce morza
Subskrybuj:
Posty (Atom)














