Rocky road

Rocky road, czyli kocie łby, zwane również przez mojego szanownego małżonka kartofliskiem. Na pomysł wymieszania orzechów i pociętych nożyczkami pianek marshmallows wpadł w 1929 roku właściciel Dreyer's, amerykańskiej firmy produkującej lody i mrożone jogurty. Ta oryginalna nazwa powstała podobno po krachu na giełdzie amerykańskiej, aby dostarczyć ludziom powodów do uśmiechu w czasach wielkiej depresji. Uśmiechu rzeczywiście dostarcza, nie tylko w czasach kryzysu i nie tylko z powodu swojej nazwy.


Składniki:
- 120 g herbatników
- 200 g pianek marshmallow (ja użyłam pianek Chamallows Smerfy)
- 50 g suszonych moreli
- 50 g suszonych ananasów
- 2 tabliczki gorzkiej czekolady
- kostka masła
- łyżka miodu

Herbatniki kruszymy na małe kawałki. Pianki i owoce kroimy w miarę drobno i umieszczamy w misce. Czekoladę, masło i miód rozpuszczamy powoli i następnie mieszamy z suchymi składnikami, aby czekolada pokryła każdą cząstkę. Ciasto przekładamy do blachy wyłożonej papierem do pieczenia i wstawiamy do lodówki na przynajmniej 6 godzin. Gdy masa stężeje, kroimy na kawałki.


Tort podwójnie czekoladowy

9 tabliczek czekolady, 3 kostki masła, dużo alkoholu - no cóż, żyje się raz, a na dietę można przecież przejść jutro. Dużym plusem jest to, że jeden kawałek tego tortu zapewnia dzienne zapotrzebowanie na czekoladę:)


Składniki
Jasny biszkopt:
- 2 jajka
- pół szklanki drobnego cukru
- 1 szklanka mąki
- 1 łyżka mąki ziemniaczanej
- tabliczka drobno startej białej czekolady


Ciemny biszkopt:
- 4 jajka
- szklanka drobnego cukru
- 1 szklanka mąki
- 2 łyżki mąki ziemniaczanej
- pół szklanki kakao
- tabliczka drobno startej gorzkiej czekolady

 Jasna masa: 
- kostka masła
- 3 tabliczki białej czekolady
- 1/3 szklanki cukru

Ciemna masa:
- kostka masła
- 3 tabliczki gorzkiej czekolady
- 1/2 szklanki cukru

Polewa:
- kostka masła
- 500 gr serka Philadelphia
- 1 tabliczka białej czekolady
- 1/3 szklanki Amaretto

Ponadto do nasączenia biszkoptów:
- pół szklanki ciemnej i gorzkiej herbaty z nalewką orzechową
- pół szklanki wody z wódką




Przygotowanie biszkoptów
Białka oddzielamy od żółtek, a następnie ubijamy na sztywno. Dodajemy cukier, a po chwili żółtka. Gdy powstanie jednolita masa, delikatnie dosypujemy mąkę, mąkę ziemniaczaną i czekoladę (w wersji ciemnej również kakao). Piec w okrągłych formach o średnicy 32 cm w temperaturze 180ºC. Z jasnej masy powstanie jeden blat, a z ciemnej powinien wyjść jeden. Można również zmienić proporcje, aby zwiększyć lub zmniejszyć ilość blatów.

Przygotowanie masy
Czekoladę roztopić na lekkim ogniu, ostudzić. Masło utrzeć na puszystą masę, dodać cukier. Następnie dodawać powoli czekoladę tak, aby masa się nie zważyła.

Przygotowanie polewy
Masło, serek i czekoladę roztopić na lekkim ogniu. Odstawić do ostudzenia i stężenia.

Przygotowanie tortu
Blaty biszkoptowe nasączamy ponczem i układamy z następującej kolejności: ciemny biszkopt, jasna masa, ciemny biszkopt, ciemna masa, jasny biszkopt. 
Blaty i masę układałam w formie, w której piekłam, żeby tort był równy. Włożyłam na noc do lodówki i dopiero następnego dnia dorobiłam zewnętrzną polewę.

Placki ziemniaczane z łososiem i kawiorem

Zawsze, gdy zasiadamy nad talerzem placków ziemniaczanych, czy to w gronie rodzinnym, czy wśród znajomych, stół dzieli na się na dwa obozy: tych, którzy jedzą placki na słodko z cukrem pudrem i tych, którzy nie wyobrażają sobie innej wersji niż na słono. Ja należę do tych drugich - jeśli placki ziemniaczane, to tylko ze śmietaną lub jogurtem naturalnym. A jak to jest u Was?

Moja propozycja na dzisiaj to placki ziemniaczane w wersji lux z serkiem Philadelphia, wędzonym łososiem, kawiorem i kaparami.



Składniki (dla 2-3 osób):
- 1,5 kg ziemniaków
- 2 cebule
- 3 łyżki mąki ziemniaczanej
- 1 jajko
- przyprawy (ja używam salamoia bolognese, odrobinę suszonych papryczek pepperoni i garam masala, który nadaje egzotycznego posmaku)
- olej do smażenia

Dodatki:
- 50 dag wędzonego łososia
- opakowanie serka Philadephia
- kawior
- kapary

Ziemniaki obieramy, myjemy dokładnie i ścieramy na tarce albo na robocie kuchennym. Dodajemy drobno pokrojoną cebulę, jajko i mąkę ziemniaczaną do zagęszczenia. Smażyć na dobrze rozgrzanym tłuszczu.

Po usmażeniu dekoruję serkiem Philadelphia, plasterkiem wędzonego łososia, kawiorem i paroma kaparami.


Można również ułożyć placki jeden na drugim przekładając serkiem i łososiem - powstanie idealna przystawka na elegancką kolację.


Penne z zielonym pesto

Prezenty z Włoch rozpakowane i już po części skonsumowane. Słoiczki z kolorowymi sosami i kawał prawdziwego parmezanu zainspirowały mnie do przyrządzenia własnego, domowego pesto alla genovese.


Pesto oznacza w języku włoskim coś zmielonego - tradycyjnie składniki mieli się drewnianym tłuczkiem w marmurowym moździerzu. Z pomocą nowoczesnych sprzętów jego przygotowanie zajmie parę minut.
 
 Składniki:
- 1 doniczka bazylii
- 50 dag orzeszków piniowych (ewentualnie słonecznika lub pistacji)
- ząbek czosnku
- 50 dag startego parmezanu
- 50 ml oliwy z oliwek


Opłukaną bazylię, orzechy i czosnek rozdrobnić w moździerzu lub blenderze. Dodać parmezanu i zalać całość oliwą z oliwek.




Sałatka z grillowanym kurczakiem i serem Old Amsterdam

Żadna inna potrawa nie daje takiego pola do popisu jak sałatka. Wariantów jest bez liku: z sałatą masłową, rzymską, lodową, rukolą, roszponką, endywią, radicchio, cykorią, z mięsem, rybami, szparagami, awokado, orzechami, żurawiną... - jedynym ograniczeniem jest nasza wyobraźnia. Dodatkowym atutem sałatek jest to, że są lekkostrawne i niskokaloryczne. Moja propozycja na dzisiaj to sałatka z grillowanym kurczakiem, serem pleśniowym i serem Old Amsterdam. Połączenie zimnych warzyw i serów z ciepłym kurczakiem to zaskoczenie dla podniebienia.

Składniki (dla 2 osób):
- pół opakowania (ok. 50 g) roszponki
- 500 g pomidorów cherry
- 400 g piersi kurczaka
- 50 g sera Old Amsterdam
- jedno opakowanie (150 g) sera Lazur
- oliwa z oliwek i ocet balsamiczny

Na parę godzin przed zrobieniem sałatki marynuję kawałki kurczaka z oliwie z oliwek, occie balsamicznym i przyprawach, które akurat wpadną mi w ręce - od garam masala poprzez przyprawę do kebaba po lekkie zioła śródziemnomorskie (a często są to wszystkie na raz).
 

 Następnie opiekam parę minut na grillu elektrycznym.
 
Sery kroję w drobną kostkę, pomidorki przekrawam na pół. Doprawienie sałatki oliwą z oliwek i octem balsamicznym pozostawiam gościom, aby każdy mógł dopasować smak sałatki do swojego gustu.

Domowy zielnik

Pierwsze marcowe promienie słońca, choć jeszcze niepewne i delikatne, nęcą i droczą się. Z niecierpliwością czekam na wybuch wiosny, a w międzyczasie sieję zioła w moim przykuchennym zielniku. Tej wiosny stawiam na bazylię, tymianek i rozmaryn. 

 Bazylia i roszponka, doniczki Almi Decor

 Tymianek, bazylia i oregano



A to najciekawsze moim zdaniem pojemniki na zioła.

  

Herbs&Spices Sagaform



Mini Herb Savor Prepara


 Herb Stand Norman Copenhagen

Sagaform Fix



Royal VBK

Zupa cebulowa z parmezanem

Aromatyczna, treściwa, wyrafinowana, rozgrzewająca, sycąca, a jednocześnie bajecznie prosta. Moja wersja różni się od tradycyjnej francuskiej zupy cebulowej - jest lżejsza i mniej tucząca. Zamiast warstwy zapiekanego sera dodaję parę płatków parmezanu, a tłusty bulion wołowy zastępuję lekkim warzywnym.



Składniki:
- 1,5 litra buliony warzywnego
- 5-6 dużych cebul
- łyżka masła
- kieliszek białego wina
- tymianek, majeranek, sól, pieprz
- parę plasterków parmezanu

Bulion to podstawa każdej zupy. Przygotowuję go zwykle na butelce wody mineralnej, do której wrzucam marchewkę, pietruszkę, pora, selera, selera naciowego, cebulę, paru ząbków czosnku, liść laurowy, parę ziarenek ziela angielskiego i pieprzu. Gotuję ok. 30 minut, aż woda nabierze złocistej barwy, a w kuchni rozprzestrzeni się zapach gotowanych warzyw.


Cebulę kroimy w krążki i następnie smażymy na rozgrzanym maśle przez ok. 30 minut, aż do skarmelizowania. Dodać wino i odparować. Po chwili dolać bulion i przyprawy oraz gotować przez ok. 15 minut. Podawać z parmezanem i grzankami z grahamki.


O kropli oliwy słów kilka

"Chciałbym mieć własny gaj oliwny." - pisze Piotr Adamczewski w najnowszej "Polityce". Podobnie jak autor, "złocistozielonego nektaru wytłaczanego z oliwek" używam praktycznie do wszystkiego: sałatek, mięs, ryb, grzanek, risotto, pieczenie, smażenia - długo mogę wymieniać.  Jednym z moich najciekawszych oliwnych doświadczeń była uczta pinzimonio u znajomych Włochów. Zasiedliśmy wszyscy nad stołem, na którym pani domu postawiła półmiski świeżej marchewki, kopru włoskiego, ogórka, papryki i selera naciowego. W niewielkich miseczkach mieszaliśmy oliwę z odrobiną soli, w której następnie maczaliśmy warzywa. Oliwa z oliwek z doskonałego dodatku stała się daniem głównym.




Poniżej kilka ciekawostek, które znalazłam w artykule:
- Przeciętny Grek spożywa 25 litrów oliwy rocznie, podczas gdy statystyczny Polak zaledwie litr.
- Powierzchnia gajów oliwnych na świecie wynosi 11 milionów hektarów, czyli około jedną trzecią powierzchnię Polski.
- Nie dziwi fakt, że największymi producentami oliwy są Hiszpania, Włochy i Grecja. To właśnie w krajach leżących nad Morzem Śródziemnym zbierano pierwsze dzikie oliwki już w 8 tysiącleciu p.n.e.

Obecnie używam oliwy produkowanej na rodzinnej plantacji Renzi Giovanni w Montegridolfo, którą uzyskuje się z ponad stuletnich drzewek oliwnych. Produkcja oliwy z oliwek przypomina wytwarzanie win. Warunki klimatyczne i geograficzne decydują o smaku, aromacie i barwie oliwy. O intensywności jej smaku decyduje w dużej mierze stopień dojrzałości oliwek - im bardziej dojrzałe owoce, tym łagodniejsza oliwa.


Warto również wspomnieć o innych rodzajach tego "płynnego złota". Na co dzień używam również oleju z pestek dyni produkowanego w Austrii i oleju lnianego, który posiada kwasy tłuszczowe omega-3 i omega-6, których organizm sam nie potrafi wyprodukować, ale potrzebuje do prawidłowego funkcjonowania.




Ciasteczka owsiane

W poszukiwaniu ciastek, które byłyby zdrowe, nietuczące i niezbyt słodkie natrafiłam na ciasteczka owsiane. Przepis pochodzi z książki Nigelli Lawson "How to be a Domestic Godess" ("Jak być domową boginią" w polskim tłumaczeniu, chociaż nie wiem, czy ten przepis znalazł się w polskiej wersji). Od przepisów Nigelli odrzuca mnie ilość tłuszczu, czekolady i lukru,  której używa, ale ten przepis zachwycił mnie swoją prostotą. "Jest coś niezwykle satysfakcjonującego w przygotowywaniu tak dobrego i prostego dania - to jest jak robienie czegoś stonowanego i zasadniczego zamiast zabawiania się tanimi błyskotkami." - pisze Nigella i nie mogę się z nią nie zgodzić.




Składniki:
- 250 g płatków owsianych
- pół szklanki cukru
- szczypta soli
- 1  łyżka masła
- 1/4 łyżeczki sody oczyszczonej
- 200 ml wrzątku

W misce mieszamy płatki owsiane z sodą oczyszczoną (ja również dodałam pół szklanki otrębów owsianych). Rozpuścić masło i wlać do miski. Następnie dodać wody, cukier i wyrobić ciasto. Płatki pod wpływem wody zmiękną i utworzą jednolitą substancję. 


Utworzyć z ciasta niewielkie i dosyć płaskie kółka. Piec na blasze wyłożonej papierem do pieczenia w temperaturze 180 stopni przez 15-20 minut.



Mule w białym winie

Mule, zwane też omułkami, są, podobnie jak inne owoce morza, niezwykle zdrowe ze względu na dużą zawartość nienasyconego kwasu Omega 3. Wbrew pozorom ich przygotowanie nie wymaga wielkich umiejętności kulinarnych ani wyszukanych dodatków. To proste jak raz dwa trzy.




Po pierwsze - kupujemy. Świeże mule kupuję w Auchan (wiem, że w Macro też można je dostać). Zwykle pochodzą z Holandii i są zapakowane w szczelnie zamknięte plastikowe opakowanie. Po otworzeniu w kuchni od razu rozprzestrzenił się zapach morza. Najważniejsze jest, żeby mule były zamknięte - oznacza to, że są świeże. Otworzone małże należy wyrzucić, jedzenie nieświeżych małży może spowodować silne zatrucie.


Po drugie - myjemy. Należy myć mule dokładnie w zimnej wodzie, usuwając narośle i piasek. Nie można ich za długo trzymać w wodzie, bo się pootwierają.

Po trzecie - gotujemy. W garnku podgrzewam oliwę z oliwek z dodatkiem masła, dorzucam pokrojoną w paski cebulę i czosnek. Po chwili wlewam kieliszek białego wina i duszę do odparowania alkoholu. Dorzucam mule i duszę pod przykryciem dosłownie parę minut, aż małże się pootwierają. Te, które pozostaną zamknięte, należy wyrzucić. Praktycznie nie dodaję przypraw - wychodzę z założenia, że najlepsze mule to te najbardziej naturalne.
 




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...