Crème caramel

Jedną z najbardziej fascynujących rzeczy w kuchni jest to, że z prostych składników, takich jak cukier, jajka i mleko, można stworzyć coś tak bogatego, aksamitnego, jak crème caramel. Rozpusta na talerzu.



Spaghetti z tuńczykiem

Połączenie tuńczyka, oliwy, kaparów i cebuli chodzi za mną od czasu, gdy spróbowałam pizzy z takimi właśnie dodatkami. Zamiast czasochłonnego wyrabiania ciasta, ugotowałam spaghetti. Zwykle do tuńczyka dodawałam pomidory, ale tym razem tuńczyk występuje w roli głównej. Szybki posiłek, a jaki smaczny!

 

Zupa krem z dyni

Przed oczami mam obrazek z dzieciństwa, gdy mój tata wykłada na gazety pestki dyni przywiezione od dziadków ze wsi. Płaty gazet zajmowały każdą wolną przestrzeń. Po paru dniach niecierpliwego wyczekiwania mogliśmy z bratem gryźć, łuskać i wydłubywać cudownie miękkie środki pestek.

Dynia to warzywo idealne - użyć można każdej jej części: pestek, miąższu i skórki. Można ją przyrządzić na słodko i słono. Wycisnąć olej z pestek. Upiec ciasto. Ugotować, zapiec i usmażyć. Dzisiaj pierwsza odsłona dyni na moim blogu - zupa krem.


Brownie

Namiętną miłością do brownie zapałałam, gdy z pracy odchodziła moja koleżanka i na pożegnanie jej mąż upiekł przepyszne ciągnące się, maksymalnie czekoladowe i obrzydliwie słodkie brownie. Kto spróbował brownie wie, że na jednym kawałku się nie kończy. Ciastko tak zapadło mi w kubkach smakowych, że już następnego dnia upiekłam całą blaszkę.


Me Gusta, czyli lubię to!

"Ostatnio rzadko bywam często" i wcale nie jest mi z tym dobrze. Ogrom pracy zawodowej, który na mnie spadł, nie pozwala mi nawet na prowadzenie normalnego trybu życia, nie mówiąc o prowadzeniu bloga. Bardzo mi przykro, że nie znajduję czasu i sił na robienie tego, co sprawia mi najwięcej radości. 12-godzinny dzień pracy odbija się na moim zdrowiu i życiu. Nie oznacza to, że zawieszam działalność, o nie! W mojej głowie tysiąc pomysłów i chęci do dalszych podróży.

Dzisiaj kolejna podróż do Włoch - tym razem do mojej ulubionej restauracji Me Gusta w Bolonii. Hiszpańska nazwa może mylić, ale to prawdziwie włoska restauracja z tradycjami. Prowadzi ją cała rodzina znajomych Włochów. W przeciwieństwie do wielu polskich restauracji, które często wydają mi się "opuszczone" przez swoich właścicieli, w Me Guście zawsze ktoś jest z rodziny. W czasie sjesty restauracja jest zamykana, aby cała rodzina mogła w spokoju zasiąść przy jednym ze stołów i posilać się własnoręcznie przygotowanymi smakołykami. A jedzenie jest naprawdę znakomite - zobaczcie sami.

Biała ryba w sosie pomidorowym z ziemniakami i oliwkami:
Krewetki ze szparagami:

Włoska pizza na kamieniu

Dziś teoria w praktyce, czyli co można stworzyć dzięki kamieniowi, o którym pisałam ostatnim razem. Pizza - jedzenie najbiedniejszych Włochów, które stało się chyba najpopularniejszym daniem na świecie. Sekretem jej sławy jest prostota, uniwersalność i wykorzystywanie lokalnych składników. W oryginalnym przepisie na pizzę neapolitańską używa się pomidorów rosnących na polach wulkanicznych w pobliżu Wezuwiusza, mozarelli z mleka półdzikich bawolic, wysokoproteinowej mąki typu 0 lub 00 i neapolitańskich drożdży. Ciasto, którego grubość nie powinna przekraczać 3 mm, piecze się przez ok. minutę w temperaturze prawie 500 stopni w piecu opalanym drewnem dębowych.



Kamień do pizzy

Od tygodnia jestem szczęśliwą posiadaczką włoskiego kamienia do pizzy. Marzyłam o nim już od dłuższego czasu. O ile mojego Szanownego Małżonka Okrasą, Jamiem, Gordonem ani nawet Pascalem nazwać nie można, to jeśli chodzi o pizzę, jest mistrzem. Ciasto, które wyrabia, jest prawie takie samo, jak w najlepszej włoskiej pizzerii. Premiera kamienia odbyła się w zeszłą sobotę podczas wspólnego gotowania z przyjaciółmi.


Pocztówka ze średniowiecznego Nowego Jorku

Rozpoczynam na blogu swój prywatny Tydzień Włoski. Na początek parę wspomnień i widoków z mojej ukochanej Bolonii, potem pokażę nowości z Włoch, które właśnie zawitały w mojej kuchni. A na koniec przedstawię przepis na włoską pizzę oraz swoją ulubioną restaurację, w której jeszcze nigdy się nie rozczarowałam.


Włochy to niemalże moja druga ojczyzna. Byłam tam wiele razy, zjeździłam kraj prawie wzdłuż i wszerz, mieszka tam moi bliscy, a włoscy przyjaciele są jak moja rodzina. To właśnie tam łapię oddech i oddycham pełną piersią, pochłaniam ogromne ilość przepysznego jedzenia i doceniam proste przyjemności w życiu. Oczywiście nie jest to raj na ziemi, Włosi są krzykliwi i niepunktualni, mafia jest obecna niemal w każdym aspekcie życia (nie tylko w Neapolu), a lata zbyt upalne. Jednak zawsze z sentymentem wracam wspomnieniami do moich Włoch.

Tagliatelle z kurkami i ricottą

Po całym tygodniu wykańczającej psychicznie i fizycznie pracy ukojenie przynosi mi gotowanie. Dużo snu, poranny jogging i gotowanie - to mój sposób na relaks i odstresowanie. Skupienie się na tym, żeby dobrze obrać maleńkie kurki, równo pokroić cebulę czy nie rozgotować makaronu pozwala zapomnieć o wszystkim.


Mouclade

Ostatnio było o winach portugalskich, dzisiaj parę słów o winach alzackich. Alzacja to najbardziej niemiecki region we Francji, a kiedyś był również najbardziej francuskim regionem w Niemczech. Fascynuje mnie to wzajemne przenikanie kultur, języków i kuchni. Mouclade to, obok moules marinière, klasyka francuskiej kuchni, czyli mule w połączeniu z rieslingiem - lekkim i świeżym winem o delikatnym posmaku cytrusów.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...