Deszcz miarowo uderza o szyby, zakładam jesienny płaszcz oraz kalosze i omijając kałuże biegnę do pracy... To nie tak miało być, to nie może być koniec czerwca. A jeszcze parę dni temu chowałam się przed palącym greckim słońcem w cieniu żagli i leczyłam poparzone kolana. Aby poprawić sobie jakoś humor, robię tzatziki, które codziennie jadłam w Grecji.
