Przygotowując tę potrawę, czułam się, jakbym była w starej dusznej marokańskiej kuchni, a nie listopadowej Warszawie. Zapach cynamonu, kolendry i szafranu jeszcze długo się unosił w mojej kuchni. Tagine przygotowuje się tradycyjnie w glinianym naczyniu ze stożkowatą pokrywą. Jest ono specjalnie przystosowane do długiego gotowania - para wodna nie ucieka na zewnątrz, tylko z powrotem wraca do naczynia. Ryba nie wymaga tak długiego czasu duszenia, jak na przykład wołowina, więc moją wersję tagine przygotowałam w zwykłym garnku. Przepis pochodzi z książki "Ryby i owoce morza".
