Nie lubię Sylwestra, petardy mnie przerażają, nigdy nie robię postanowień noworocznych, a przymus składania życzeń przypadkowym osobom o północy mnie żenuje. Zamiast szampańsko się bawić, wpadam w nostalgiczno-wspomnieniowy nastrój. Dlatego zawsze z zazdrością wracałam myślami do Sylwestra, którego spędziłam we Włoszech parę lat temu. Byłam zaproszona na kolację do Ettore, znajomego Włocha, o 22 smacznie już spałam, nawet fajerwerki nie były w stanie mnie ściągnąć z łóżka. W tym roku spędzę Sylwestra podobnie - przygotuję dobre jedzenie, wypiję trochę prosecco, obejrzę dwa albo trzy filmy i spokojnie się wyśpię. Nie zabraknie lenticchie, czyli soczewicy - tradycyjnej włoskiej potrawy podawanej w okresie noworocznym, którą jadłam u Ettore podczas jego sylwestrowej kolacji. Dlaczego soczewica? Ma przynosić szczęście, a drobne ziarenka soczewicy symbolizują pieniądze, które się będzie miało w Nowym Roku. A co Wy robicie, żeby mieć dużo pieniędzy?;)
